o przyjaźni która trwała wiecznie

sobota, 26 października 2013

Rozdział 5

Barissa

Hejeczka , jestem Barissa. Mieszkam na obozie herosów od 4 lat, bo gdy miałam 7 lat umarł mój ojciec w wypadku. Jestem córką Hestii (co wpływa na to że pan D. mnie lubi , bo moja mama oddała mu miejsce w dwunastce, choć zastanawiam się czy nie dlatego że moje imie kojarzy się z barem, a on tęskni za winem), no i praktycznie każdego tu znam. Mam tylko 11 lat i nigdy nie byłam na misjii, bo chejron każe mi pilnować ognia. No, w końcu jestem jedyną córką Hestii. Ale przejdźmy do rzeczy....
Siedziałam właśnie przy stoliku Hestii, była kolacja. Patrzyłam na ethana. Jak zwyklę ślicznie się uśmiechał. Ale tym razem on już nie patrzył w moją stronę, i ja nie musiałam się cała rumienić i odwracać głowy. Tym razem patrzył się na inną , nową - Norę. dziewczyna przybyła dwa dni temu. Teraz on ją bardzo lubi, wręcz uwielbia
Po kolacji był czas wolny. Gdy szłam do mojego domku, podbiegła do mnie ta wredna satyrka, Garrie, i zaczeła pleść:
- A widzisz , jednak wygrałam zakład! znalazłam kolejne dziecko Hermesa!!!! Wisisz mi przysługe!!!
- Jaaaaasne, genialnie
I se  poszłam. Oczywiście do domku Ateny, do annabeth.
- hej, ann coś do mnie miałaś, nie???
-tak!!! Barissa, słuchaj. wyrocznia. będzie nowa misja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz